Obniżone napięcie mięśniowe. NIE LEKCEWAŻ GO!

Martwi Cie brak postępu w rozwoju dziecka, zauważyłaś niepokojące Cię objawy? Sprawdź czy Twoje dziecko ma obniżone napięcie mięśniowe. Poznaj przyczyny, objawy oraz sposoby rehabilitacji przy obniżonym napięciu mięśniowym u dzieci.

Długo zastanawiałam się czy opisać tę część Naszego życia na bogu. Postanowiłam podzielić się z Wami moją historią, bo być może któraś z Was boryka się teraz z tym samym problemem. Być może potrzebuje wsparcia, jakiejś pociechy, motywacji lub po prostu bratniej duszy, z którą będzie mogła wymienić się doświadczeniami. Jeśli tak, to koniecznie do mnie napisz!

OBNIŻONE NAPIĘCIE MIĘŚNIOWE. Co to jest?

Na początek trochę informacji ogólnych. Obniżone napięcie mięśniowe powstaje na skutek zaburzeń w przekazywaniu bodźców między mózgiem a mięśniami dziecka. Dziecko jest po prostu wiotkie. Dolegliwość ta jest obecnie dość powszechna, przez co często jest bagatelizowana. Napięcie mięśniowe badane jest zaraz po urodzeniu i jego prawidłowość lub jej brak wykazywana jest w skali Apgar. Niestety bardzo ciężko wykryć je od razu, ponieważ mięśnie noworodka są sztywniejsze niż u starszego dziecka.

OBNIŻONE NAPIĘCIE MIĘŚNIOWE PRZYCZYNY

Przyczyn obniżonego napięcia mięśniowego jest wiele, mogą one pojawić się już w okresie płodowym. Najczęstsze przyczyny obniżonego napięcia mięśniowego to:

  1. problemy zdrowotne ciężarnej (anemia, nadciśnienie)
  2. niedotlenienie
  3. przedłużająca się żółtaczka
  4. wcześniactwo
  5. niska masa urodzeniowa
  6. choroby tarczycy, choroby metaboliczne
  7. zaburzenia genetyczne
obniżone napięcie mięśniowe objawy. co powinno cię zaniepokoić

Nie będę wymieniała wszystkich objawów obniżonego napięcia mięśniowego, bo raz że jest ich dużo, dwa nie wszystkie pokrywały się z zachowaniami syna, a chciałabym się oprzeć tutaj na własnych doświadczeniach. Tak więc jeżeli Twoje dziecko:

  1. niechętnie ssie pierś (nie daj sobie wmówić, że masz nieodpowiednie brodawki!)
  2. nie lubi być obracane z boku na bok
  3. nie lubi leżeć na brzuszku
  4. nie lubi być bujane w bujaczku, na rękach
  5. przemieszcza się na pupie (shuffing)

to powinnaś udać się z nim na wizytę kontrolną. Ja wiem, że wszystkie w/w objawy występują przy milionach innych dolegliwości, ale warto to skonsultować z neurologiem dziecięcym.  Uważam również, że oprócz (lub zamiast) wizyty u lekarza, watro udać się do dobrego rehabilitanta/fizjoterapeuty, który spędzi z naszym dzieckiem troszkę więcej czasu, niż 15 min w zatłoczonej od płaczących dzieci poradni neurologicznej.

obniżone napięcie mięśniowe. rehabilitacja

Istnieją dwie metody rehabilitacji dzieci, u których występuje obniżone napięcie mięśniowe:

  • metoda Vojty – polega na uciskaniu pewnych punktów na ciele dziecka, metoda ta, mimo iż jest bezbolesna, sprawia pewien dyskomfort, powinna więc być stosowana u niemowląt, przynosi ona szybsze rezultaty niż NDT Bobath
  • NDT Bobath – metoda polegająca na stymulacji bodźców ruchowych i czuciowych poprzez ćwiczenia, często wiązane z zabawą, mniej „inwazyjna”, zdecydowanie lepiej sprawdza się u starszych dzieci
Jak to było u nas?

Synek urodził się z masą urodzeniową 2790, siłami natury,  miał 10/10 punktów w skali. Ja nie miałam żadnych problemów ze zdrowiem w ciąży, wszystko było ok. Początkowo nic  nie wskazywało na problem z napięciem u syna. Były za to problemy z karmieniem. Najpierw syn nie mógł ssać piersi, później zaczął się również problem z karmieniem butelką. Synek po wypiciu połowy był już tak strasznie zmęczony, że nie był w stanie pić więcej, płakał przy tym niemiłosiernie, bo był głodny, ale nie mógł ssać, bo był zmęczony. Błędne koło. Później pojawiły się również takie symptomy jak niechęć leżenia na brzuszku, bujania na rękach czy w bujaczku. Nawet bujanie w wózku, to było za dużo dla niego, więc każdy spacer był koszmarem. Syn nie czołgał się, nie czworakował, nie raczkował, gdy miał około roku zaczął przemieszczać się suwając” pupą po ziemi. Nie łapał się za meble, szczebelki w łóżeczku czy inne umożliwiające mu podniesienie się rzeczy. Bardzo mnie to zaniepokoiło, więc udaliśmy się z nim na wizytę kontrolną do neurologa. Niestety Pani ta obwiniła mnie o brak postępów w rozwoju syna, bo przechodząc przez korytarz zobaczyła, jak dosłownie na pięć sekund „postawiłam synka” na nogi, podtrzymując go rękoma. Oczywiście stwierdziła, żeby dać dziecku czas i nic nie przyspieszać. Idąc za radą bardzo polecanego lekarza, daliśmy mu ten czas, co mogło skończyć się dla niego tragicznie. Gdy syn ukończył 15 miesiąc życia postanowiłam dłużej nie czekać, udaliśmy się ponownie do neurologa (tym razem innego). Pani doktor stwierdziła lekką hipotonię i zaleciła rehabilitację. Wtedy trafiliśmy do naprawdę dobrej fizjoterapeutki, która po godzinnej wizycie stwierdziła, że to ostatni gwizdek by pomóc Krystianowi. Brak intensywnej rehabilitacji mógł zakończyć się mózgowym porażeniem dziecięcym. Dodatkowo stwierdziła zaburzenia SI (wkrótce pojawi się wpis o SI) oraz zaburzenia psycho-ruchowe. Wyobraźcie sobie, co ja matka czułam słuchając takich rzeczy o własnym dziecku, zwłaszcza że konsultowałam swoje obawy z lekarzami. To był najgorszy dzień mojego życia, a w dodatku nieudana druga rocznica ślubu. Rozpoczęła się intensywna rehabilitacja Krystiana, wizyty po 45 min, trzy razy w tygodniu. Ze względu na to, iż syn miał już 15 miesięcy, zdecydowaliśmy się na rehabilitację metodą NDT Bobath, Mimo, iż zajęcia polegały głownie na zabawie, a ćwiczenia nie były bardzo intensywne, syn całe wizyty przepłakiwał (dla niego był to wysiłek godny maratonu). Był to dla Nas wszystkich bardzo ciężki okres w życiu, wiedzieliśmy, że nie ma innego wyjścia, a i tak każda wizyta była koszmarem.

co się zmieniło od tamtej pory?

Obecnie nadal rehabilitujemy Krystiana. Syn wstał pierwszy raz samodzielnie przy szczebelkach łóżeczka parę dni przed Świętami Bożego Narodzenia w 2016r., a chodzić bez trzymania za rączkę około 21go miesiąca (co według Amerykańskich specjalistów nie odbije się na jego dalszym rozwoju). Pewne zaburzenia nadal jednak występują i czeka Nas jeszcze sporo pracy, by syn mógł „dogonić” swoich rówieśników. Pojawiła się niechęć do schodzenia/wchodzenia po schodach, problemy z planowaniem ruchu, niechęć do jazdy na rowerku. We wrześniu (jeżeli przejdziemy pozytywnie proces rekrutacji) Krystian będzie uczęszczał do przedszkola integracyjnego, co będzie kolejnym działaniem wspierającym jego rozwój.

podsumowując

Drogi rodzicu, jeśli masz jakiekolwiek wątpliwości dotyczące rozwoju swojego dziecka, NIE CZEKAJ! udaj się koniecznie do lekarza, nie jednego, idź do kilku, dodatkowo skonsultuj swoje obawy z poleconym rehabilitantem, który poświeci Twojemu dziecku więcej czasu, niż lekarz. Naprawdę warto, bo być może dzięki temu, uratujesz swoje dziecko przed kalectwem. Bo w końcu kto zna Nasze dzieci lepiej niż my?

Post ma charakter jedynie informacyjny. W razie jakichkolwiek wątpliwości zgłoś się do specjalisty.

Koniecznie polub lub udostępnij post oraz moją stronę na fb, jeśli chcesz wyślij prywatną wiadomość, na pewno odpiszę.