Obniżone napięcie mięśniowe u dziecka. NIE LEKCEWAŻ GO!

Martwi Cie brak postępu w rozwoju dziecka, zauważyłaś niepokojące Cię objawy? Sprawdź czy Twoje dziecko ma obniżone napięcie mięśniowe. Poznaj przyczyny, objawy oraz sposoby rehabilitacji przy obniżonym napięciu mięśniowym u dzieci.

Długo zastanawiałam się czy opisać tę część Naszego życia na bogu. Postanowiłam podzielić się z Wami moją historią, bo być może któraś z Was boryka się teraz z tym samym problemem. Być może potrzebuje wsparcia, jakiejś pociechy, motywacji lub po prostu bratniej duszy, z którą będzie mogła wymienić się doświadczeniami. Jeśli tak, to koniecznie do mnie napisz!

OBNIŻONE NAPIĘCIE MIĘŚNIOWE. Co to jest?

Na początek trochę informacji ogólnych. Obniżone napięcie mięśniowe powstaje na skutek zaburzeń w przekazywaniu bodźców między mózgiem a mięśniami dziecka. Dziecko jest po prostu wiotkie. Dolegliwość ta jest obecnie dość powszechna, przez co często jest bagatelizowana. Napięcie mięśniowe badane jest zaraz po urodzeniu i jego prawidłowość lub jej brak wykazywana jest w skali Apgar. Niestety bardzo ciężko wykryć je od razu, ponieważ mięśnie noworodka są sztywniejsze niż u starszego dziecka.

OBNIŻONE NAPIĘCIE MIĘŚNIOWE PRZYCZYNY

Przyczyn obniżonego napięcia mięśniowego jest wiele, mogą one pojawić się już w okresie płodowym. Najczęstsze przyczyny obniżonego napięcia mięśniowego to:

  • problemy zdrowotne ciężarnej (anemia, nadciśnienie)
  • niedotlenienie
  • przedłużająca się żółtaczka
  • wcześniactwo
  • niska masa urodzeniowa
  • choroby tarczycy, choroby metaboliczne
  • zaburzenia genetyczne
obniżone napięcie mięśniowe objawy. co powinno cię zaniepokoić

Nie będę wymieniała wszystkich objawów obniżonego napięcia mięśniowego, bo raz że jest ich dużo, dwa nie wszystkie pokrywały się z zachowaniami syna, a chciałabym się oprzeć tutaj na własnych doświadczeniach.

Tak więc jeżeli Twoje dziecko:

  • niechętnie ssie pierś (nie daj sobie wmówić, że masz nieodpowiednie brodawki!)
  • nie lubi być obracane z boku na bok
  • nie lubi leżeć na brzuszku
  • nie lubi być bujane w bujaczku, na rękach
  • przemieszcza się na pupie (shuffing)

to powinnaś udać się z nim na wizytę kontrolną. Ja wiem, że wszystkie w/w objawy występują przy milionach innych dolegliwości, ale warto to skonsultować z neurologiem dziecięcym. Uważam również, że oprócz (lub zamiast) wizyty u lekarza, watro udać się do dobrego rehabilitanta, który spędzi z naszym dzieckiem troszkę więcej czasu, niż 15 min w zatłoczonej od płaczących dzieci poradni neurologicznej.

obniżone napięcie mięśniowe. rehabilitacja

Istnieją dwie metody rehabilitacji dzieci, u których występuje obniżone napięcie mięśniowe:

  • metoda Vojty – polega na uciskaniu pewnych punktów na ciele dziecka, metoda ta, mimo iż jest bezbolesna, sprawia pewien dyskomfort, powinna więc być stosowana u niemowląt, przynosi ona szybsze rezultaty niż NDT Bobath
  • NDT Bobath – metoda polegająca na stymulacji bodźców ruchowych i czuciowych poprzez ćwiczenia, często wiązane z zabawą, mniej “inwazyjna”, zdecydowanie lepiej sprawdza się u starszych dzieci

Jak to było u nas?

Synek urodził się z masą urodzeniową 2790, siłami natury,  miał 10/10 punktów w skali. Ja nie miałam żadnych problemów ze zdrowiem w ciąży, wszystko było ok. Początkowo nic  nie wskazywało na problem z napięciem u syna. Były za to problemy z karmieniem. Najpierw syn nie mógł ssać piersi, później zaczął się również problem z karmieniem butelką. Synek po wypiciu połowy był już tak strasznie zmęczony, że nie był w stanie pić więcej, płakał przy tym niemiłosiernie, bo był głodny, ale nie mógł ssać, bo był zmęczony. Błędne koło. Później pojawiły się również takie symptomy jak niechęć leżenia na brzuszku, bujania na rękach czy w bujaczku. Nawet bujanie w wózku, to było za dużo dla niego, więc każdy spacer był koszmarem. Syn nie czołgał się, nie czworakował, nie raczkował, gdy miał około roku zaczął przemieszczać się “suwając” pupą po ziemi. Nie łapał się za meble, szczebelki w łóżeczku czy inne umożliwiające mu podniesienie się rzeczy. Bardzo mnie to zaniepokoiło, więc udaliśmy się z nim na wizytę kontrolną do neurologa. Niestety Pani ta obwiniła mnie o brak postępów w rozwoju syna, bo przechodząc przez korytarz zobaczyła, jak dosłownie na pięć sekund “postawiłam synka” na nogi, podtrzymując go rękoma. Oczywiście stwierdziła, żeby dać dziecku czas i nic nie przyspieszać. Idąc za radą bardzo polecanego lekarza, daliśmy mu ten czas, co mogło skończyć się dla niego tragicznie. Gdy syn ukończył 15 miesiąc życia postanowiłam dłużej nie czekać, udaliśmy się ponownie do neurologa (tym razem innego). Pani doktor stwierdziła lekką hipotonię i zaleciła rehabilitację. Wtedy trafiliśmy do naprawdę dobrej fizjoterapeutki, która po godzinnej wizycie stwierdziła, że to ostatni gwizdek by pomóc Krystianowi. Brak intensywnej rehabilitacji mógł zakończyć się mózgowym porażeniem dziecięcym. Dodatkowo stwierdziła zaburzenia SI (wkrótce pojawi się wpis o SI) oraz zaburzenia psycho-ruchowe. Wyobraźcie sobie, co ja matka czułam słuchając takich rzeczy o własnym dziecku, zwłaszcza że konsultowałam swoje obawy z lekarzami. To był najgorszy dzień mojego życia, a w dodatku nieudana druga rocznica ślubu. Rozpoczęła się intensywna rehabilitacja Krystiana, wizyty po 45 min, trzy razy w tygodniu. Ze względu na to, iż syn miał już 15 miesięcy, zdecydowaliśmy się na rehabilitację metodą NDT Bobath, Mimo, iż zajęcia polegały głownie na zabawie, a ćwiczenia nie były bardzo intensywne, syn całe wizyty przepłakiwał (dla niego był to wysiłek godny maratonu). Był to dla Nas wszystkich bardzo ciężki okres w życiu, wiedzieliśmy, że nie ma innego wyjścia, a i tak każda wizyta była koszmarem.

co się zmieniło od tamtej pory?

Obecnie nadal rehabilitujemy Krystiana. Syn wstał pierwszy raz samodzielnie przy szczebelkach łóżeczka parę dni przed Świętami Bożego Narodzenia w 2016r., a chodzić bez trzymania za rączkę około 21go miesiąca (co według Amerykańskich specjalistów nie odbije się na jego dalszym rozwoju). Pewne zaburzenia nadal jednak występują i czeka Nas jeszcze sporo pracy, by syn mógł “dogonić” swoich rówieśników. Pojawiła się niechęć do schodzenia/wchodzenia po schodach, problemy z planowaniem ruchu, niechęć do jazdy na rowerku. We wrześniu (jeżeli przejdziemy pozytywnie proces rekrutacji) Krystian będzie uczęszczał do przedszkola integracyjnego, co będzie kolejnym działaniem wspierającym jego rozwój.

podsumowując

Drogi rodzicu, jeśli masz jakiekolwiek wątpliwości dotyczące rozwoju swojego dziecka, NIE CZEKAJ! udaj się koniecznie do lekarza, nie jednego, idź do kilku, dodatkowo skonsultuj swoje obawy z poleconym rehabilitantem, który poświeci Twojemu dziecku więcej czasu, niż lekarz. Naprawdę warto, bo być może dzięki temu, uratujesz swoje dziecko przed kalectwem. Bo w końcu kto zna Nasze dzieci lepiej niż my?

Post ma charakter jedynie informacyjny. W razie jakichkolwiek wątpliwości zgłoś się do specjalisty.

Koniecznie zostaw swój komentarz, polub lub udostępnij, jeśli chcesz wyślij prywatną wiadomość, na pewno odpiszę.

8 myśli do „Obniżone napięcie mięśniowe u dziecka. NIE LEKCEWAŻ GO!”

  1. Domyślam się ze nie przyszło Ci łatwo napisanie tego tekstu, gdyż dotyczy czegoś złego, co spotkało Twojego synka i Twoja cała rodzine, ale myśle ze Twoja, a właściwie Wasza historia może pomóc innym rodzicom. Na rodzicach ciąży wielka odpowiedzialność za życie i zdrowie dzieci, zgadzam się z Tobą w 100% ze należy konsultować się z kilkoma lekarzami – jeśli mamy wątpliwości, co do przebiegu badania, czy tez postawionej diagnozy. Nikt przecież nie zna lepiej naszych dzieci od nas samych 🙂

  2. Jestem przerażona i zasmucona tym co czytam 🙁
    U nas były podejrzenia wzmożonego napięcia w związku z nagłą cesarką i niską masą urodzeniową i mimo, że wszystko okazało się ok, nadal jesteśmy pod opieką, obserwacją neurologa, fizjoterapeuty i dwóch pediatrów. Zaczęło się od zwykłych wizyt położnej w okresie połogu i ona zaleciła dla świętego spokoju udać się do neurologa. Pediatra mimo, że nie widział nic szczególnie niepokojącego podzielał opinię, że lepiej się skonsultować niż no właśnie coś przegapić. Ogólnie podejście wszystkich lekarzy było takie, że nie widzą nic złego, ale lepiej sprawdzić, lepiej skonsultować, lepiej nie czekać.
    Zatem albo mieliśmy szczęście do ludzi, albo Pani miała niezwykłego pecha. To smutne, bo przecież będąc rodzicem nie zdobywamy nagle medycznego wykształcenia i musimy być jednak prowadzeni przez specjalistów i musimy móc komuś zaufać. W Pani przypadku o mało nie zakończyło się to tragedią. To straszne. Cieszę się, że Pani o tym opowiedziała. Może któryś rodzic mający obawy będzie dzięki temu bardziej drążył, jeżeli też trafi na takich pseudomedyków.
    Pozdrawiam serdecznie

    1. Cieszę się, że u Was objawy zostały zauważone bardzo wcześnie. Oczywiście pisząc ten wpis, nie chciałam wrzucić wszystkich lekarzy do jednego złego worka. Są i tacy, którzy naprawdę znają się na rzeczy i robią to z powołania. My takich na początku naszej drogi nie spotkaliśmy. Zgadzam się z tym i sama mam takie odczucie po kilku wizytach u lekarzy, że ja powinnam wszystko już wiedzieć i znać się, a do nich przyjść już z gotową diagnozą.

      Niestety zauważyłam jeszcze jedną zależność. Kobiety, które urodziły przez CC i ich dzieci są, jakby pod “lepszą” opieką już w szpitalu. Tak, jakby poród siłami natury, rozwiązywał wszystkie problemy zdrowotne dziecka, nawet te przyszłe.

  3. Też mam takie spostrzeżenia, że trzeba przyjść z własną diagnozą, a to strasznie męczące tak się zagłębiać w zakres zainteresowań zupełnie sobie obcy. Trochę to też źle świadczy o całej służbie zdrowia, bo z jednej strony trzeba wszystko wiedzieć, wszystko samemu powiedzieć, odpowiednio przekazać, a z drugiej pretensje, że mamy buszują po googlach w poszukiwaniu pomocy.

    I tak jest coś w tym, że informacja o CC zostaje jakby zakwalifikowana do objawów, ale co do opieki to bym polemizowała … ;p Trzeba niestety na każdym kroku się wszystkiego domagać, ale to chyba każdy ma podobne problemy w zderzeniu z naszą służba zdrowia.

    W Pani wpisie szczególnie dziwi mnie zbagatelizowanie problemów z karmieniem przez lekarzy i położne. To jest bardzo poważny objaw i może mieć poważne konsekwencje, szczególnie na początku. Bo na późniejszym etapie rzeczywiście widełki rozwojowe są tak szerokie, że może się pojawić taka diagnoza: proszę dać dziecku czas. Jedynie jednak z zaznaczeniem jaki to czas i na pewno nie dłuższy niż 2 miesiące.
    Całe szczęście udało się w porę zareagować, ale prawdopodobnie można było szybciej i łatwiej temu zaradzić. 🙁
    Niektórzy lekarze po prostu psują opinię innym, tym prawdziwym z powołaniem i poświęceniem traktującym swoją misję.

    1. No niestety problem z karmieniem piersią zrzucili wpierw na moje brodawki, a problem z karmieniem mm na to, że nie karmię piersią i pewnie syna boli brzuch od mm. A Pani doktor pediatra powiedziała, że do karmienia piersią powinnam się przygotować jeszcze będąc w ciąży.

  4. Cześć 😊 czytam i tak sobie myślę, że służba zdrowia strasznie nas zawodzi. U mojego synka stwierdzono onm i co dalej … najpierw zaczęliśmy rehabilitację niestety trochę nieudolna. Teraz trafiliśmy do ośrodka rehabilitacji gdzie Pan dr uznał, ze dziecko jest w fatalnym stanie. Badany przez neurologa. Odruchy prawidłowe itp. Jestem przerażona. Widzę że ma problem . Przy ćwiczeniach krzyk . Najsłabsze są rączki którymi nie może się bawić A umorzenie do góry to duży wysiłek …
    Nurtuje mnie jeszcze pytanie dlaczego mogło się skończyć porażeniem ?

    1. Cześć 😀 ciężko mi dokładnie stwierdzić skąd taka teza postawiona przez rehabilitantkę. Zrozumiałam to w ten sposób, być może ona sadziła, że ma on porażenie mózgowe już od narodzin, ale nie zostało wykryte. Czytałam też, że stwierdza się je dopiero koło 2 roku życia, bo dzięki odpowiedniej lub odpowiednio wcześnie zaczętej rehabilitacji można znaczenie polepszyć stan dziecka. Jej brak powoduje, że obniżone napięcie mięśniowe rozwija się w kierunku antagonistycznym, czyli do wzmożonego napięcia mięśniowego (hipertonii) i w konsekwencji pojawia się pełen obraz dziecka z Mózgowym Porażeniem Dziecięcym. Dodatkowo obniżone napięcie mięśniowe spowalnia rozwój dziecka, może uniemożliwić mu przejście na kolejne etapy rozwojowe i wpłynąć negatywnie na rozwój poznawczy.

      Byłam na tej wizycie w takim szoku, że każde słowa brałam bardzo dosłownie😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *