Przestańcie straszyć Nas TYM porodem! + niepublikowane wcześniej zdjęcia z Naszych pierwszych wspólnych chwil

Boisz się? BOISZ! Wiem to, znam to, przeżyłam to. I powiem Ci jedno!

NIE BÓJ SIĘ!

Oglądasz film, w którym rodzi kobieta? KRZYK. Oglądasz reklamę, w której rodzi kobieta? KRZYK I BÓL. Czytasz w internecie komentarze rodzicielek? KRZYK, BÓL I PRZEKLEŃSTWA.

I ja się pytam po co? Po co stwarzany jest fałszywy obraz porodu w mediach, bo gdzie nie spojrzysz tylko krzyk, ból i niecenzuralne słowa. Ja wiem, że poród to nie bułka z masłem, wiem bo urodziłam dziecko. I bałam się tak jak Ty! Sceny porodu w tv czy opisy w internecie wywoływały u mnie dreszcze. Bałam się tak bardzo, że w nocy nachodziły mnie koszmary. A w nich ja, rodząca, gdzieś na korytarzu, mdlejąca z bólu przy każdym skurczu. Bo to przecież jest taki ból. NIE JEST! Boli, ale do zniesienia, nie jak to przeczytałam na internecie, jakby łamano Ci na raz kilkadziesiąt kości. NIE! Przestańcie Nas straszyć. Za dnia modliłam się o cesarkę, nie przemawiały do mnie atuty porodu siłami natury. Czasami mam wrażenie, że ten strach przed bólem jest głównym powodem, przez który kobiety decydują się na cc. Nie ważne były zalety i korzyści dla dziecka. Bałam się i Ty też się boisz. NIE BÓJ SIĘ! Pokażcie w tv czy internecie, że ból można złagodzić, są prysznice, piłki do skakania (pomogły mega), wystarczy masaż partnera. Zwykły opis nie pomoże, bo zaraz pojawia się ten obraz, obraz kobiety rodzącej, zalanej potem, ledwo żyjącej, krzyczącej jakby ją ze skóry obdzierali. I nic do Ciebie nie przemawia, ani suche fakty z neta, ani opowieści ciotki klotki. Widzisz tylko ten obraz i boisz się! NIE BÓJ! DASZ RADĘ!

ZACHOWAJ SPOKÓJ. PRZYGOTUJ SIĘ MERYTORYCZNIE.

Warto poczytać, ale nie bierz wszystkiego do siebie. Każda z Nas jest inna, każda odczuwa ból inaczej, nie ma jednak opcji by bolało tak, że nie dasz rady. W końcu jesteśmy KOBIETAMI i możliwość urodzenia dzieci dana przez naturę powinna być odbierana jako dar, a nie kara. I nie, nie zachęcam do opisów typu, jak już urodzisz to zapomnisz o bólu, czy widok dziecka sprawi, że nie będziesz nic czuła. Bo to też nie do końca prawda. Owszem ból mija, ale to nie za sprawą widoku niemowlaka, tylko ustępujących skurczów. I nie, nie zapomnisz od razu bólu. Z czasem tak. U mnie minęło dokładnie 3 lata od tej daty. Nie pamiętam go, wiem że był, ale dałam radę i wiem, że Ty też dasz. Przebieg mojego porodu zostawię dla siebie, jest to zbyt osobista cześć mojego życia, bym odważyła się ją przedstawić. Podam natomiast klika faktów, które być może Cię uspokoją.

1. Nie boli od razu.

Scena z filmu, ciężarnej odchodzą wody i od razu ból, krzyk i już jedzie do szpitala. Wyluzuj. Odeszły wody? Ok. Szykuj się, to już się zaczęło, ale nie musisz gnać w te pędy z prędkością światła, przejeżdżając na czerwonym i łamiąc milion przepisów drogowych. Urodzisz, ale za kilka, kilkanaście godzin. Ból narasta stopniowo, jest rozłożony w czasie więc można się do niego przyzwyczaić. Nie, że ktoś wali Cię młotkiem, łamiąc Ci kości. O nie! Co to, to nie.

2. Nie musisz przeklinać. Nie rób nic wbrew sobie.

Najchętniej bym tego nie komentowała, ale nie mam wyjścia, bo po przeczytaniu kilku forum jestem przerażona. Kobiety rodzące, chwalące się tym, że rzucały k*****i lub ch****i, w trakcie porodu, nakłaniające do przeklinania i agresji wobec partnera czy położnej. Po co? Ja się pytam. Zdaję sobie sprawę, że to forma odreagowania stresu, ale forma łagodzenia bólu, to to nie jest. Można przetrwać poród i bez tego. Śmiać mi się chce, bo wspominając swój poród, często wracam do pewnej rozmowy z położną, która  po usłyszeniu ode mnie kolejnego dobrze, proszę i dziękuję, powiedziała:

Aśka, weź już przestań! Krzyknij sobie, daj już spokój z tą grzecznością.”

I wiecie co Wam powiem? nie posłuchałam jej, do końca porodu byłam sobą i teraz nie muszę się wstydzić za swoje zachowanie, po porodzie na sali też nie musiałam. Nie róbcie nic wbrew sobie, by potem w chwili tych pięknych wspomnień nie widzieć siebie leżącej na łóżku i klnącej gorzej niż Pani B. z YT. Po co komu taka “rysa na szkle”.

3. Poruszaj się. Leżąc na plecach nie urodzisz szybciej.

No tak. oglądasz poród w tv, filmie, reklamie? Wszędzie kobiety zalane potem leżą, krzyczą i rodzą. No dajcie spokój, to już nie jest średniowiecze, albo inna epoka, bo tam to się jeszcze na stojąco rodziło. RUSZAJ SIĘ! (jeśli oczywiście warunki zdrowotne na to pozwalają), pospaceruj, poskacz na piłce! To naprawdę pomaga! Może nie w samym łagodzeniu, bo jest to niewielka pomoc, ale przyspiesza poród. Pamiętam, jak po kołysaniu na piłce rozwarcie tak szybko zwiększyło się do 8 cm, że położna w biegu brała mnie na porodówkę.

PODSUMOWANIE

Boisz się? To normalne. Nie duś tego w sobie, porozmawiaj z jakąś mamą, która już to przeżyła. Może nie uwierzysz jej, ale wspomnisz później jej słowa. Poczytaj. Ale nie komentarze kobiet, które z porodu pamiętają tylko ich chamskie zachowania, przekleństwa i krzyki. Można o tym pisać bardziej łagodnie i to nie będzie mijało się z prawdą. Wiedząc też, jak wygląda poród z fizycznego punktu widzenia, będziesz wiedziała co Cię czeka, co się dzieje z Twoim ciałem i że tak ma być. Musi boleć, bolą skurcze, ale to minie. URODZISZ, PRZYTULISZ I POKOCHASZ SWOJE DZIECKO. Może nie od pierwszej chwili, gdy wyrzut hormonów miesza się z uczuciem strachu, zmęczeniem i chęcią odpoczynku. Miłość do niemowlaka przyjdzie, pomału z każdym dniem, bo tego też trzeba się nauczyć.

JESTEŚMY TYLKO LUDŹMI, KOBIETAMI, RODZICIELKAMI! NIE WSTYDŹMY SIĘ O TYM MÓWIĆ!

Chcesz podzielić się swoją historią, masz coś do powiedzenia? Zostaw komentarz.

Podobał Ci się ten post? Polub go i udostępnij. Może wśród Twoich znajomych jest przyszła mama, która też się boi.

Miło mi.

Asia

 

Poniżej zostawiam Wam linki do akcesoriów, które były dla mnie niezbędne w pierwszych dniach, miesiącach po porodzie. Pamiętajcie, że dokonując zakupu klikając w link bezpośrednio ze strony, wspieracie mój blog i umożliwiacie otrzymanie niewielkiej prowizji od zakupu:*

Karuzele zabawki

polecane
od 187 01
  • Producent: Fisher-Price 
zobacz również
od 162 99
  • Producent: smoby 

Koszule nocne ciążowe

polecane
niedostępny
  • Producent: VHPLUS 
  • Kolor: -
  • Rozmiar: -
polecane
niedostępny
  • Producent: Italian Fashion 
  • Kolor: -
  • Rozmiar: -
zobacz również
od 44 99
  • Producent: bonprix 
  • Kolor: szary 
  • Rozmiar: 40, 42, 44, 46, 48, 50, 52, 54 
zobacz również
od 44 99
  • Producent: bonprix 
  • Kolor: czarny 
  • Rozmiar: 40, 42, 44, 46, 48, 50, 52, 54 

7 myśli do „Przestańcie straszyć Nas TYM porodem! + niepublikowane wcześniej zdjęcia z Naszych pierwszych wspólnych chwil”

  1. Super artykuł Asia ! Choć mi nie było dane urodzic siłami natury( CC było koniecznością) to nie mam porównania jedyne co mogę napisać że matka natura tak stworzyła kobietę żeby mogła poradzić sobie z takim bólem mniejszym większym… nosimy 9 miesięcy dziecko pod sercem i niestety zdarzają się różne przykre sytuację w trakcie a móc urodzic siłami natury zdrowe dziecko wykochane wyczekane to naprawdę jest cud!!!!❤️

    1. Możliwość “wydania” nowego życia na świat to jest cud Marzena i nie wazne czy sn czy cc, dla mnie nie ma to znaczenia. Denerwuje mnie tylko, że wszedzie straszą te biedne przyszłe mamy porodem naturalnym, a nikt nie powie i nie pokaże jaka jest męczarnia po cc. Ja po urodzeniu nie odczuwałam już żadnego bólu czy dyskomfortu. Nie miałam nacinanego krocza więc po porodzie było po wszystkim. A po cc niestety meczy się długi czas. Pozdrawiam 😘

  2. Właśnie takiego tekstu mi brakowało !! Miałam identycznie jak ty. Bałam się jak cholera ! I co ? Bolało, wiadomo, musiało, ale ludzie to dalo się wytrzymać ! Kurcze ani razu nie krzyknęłam, nie zaklelam. Z drugim to już w ogóle lajt. Położna do mnie też na końcu już: Milena krzyknij ! A ja nic 😉 Parlam cichutko wtulona w poduszkę 😉 Ja ogólnie porody wspominam dobrze i w żaden sposób nie tożsamuje ich z bólem 🙂 Trzeba się przygotować na bol, nie ma innego wyjścia. Łatwo weszło, a musi jeszcze wyjść 😉 Ale wszytsko da się przeżyć 😉

  3. Miałam dokładnie tak samo. Już nawet wchodząc na porodówkę słyszałam kobiety krzyczące, wyjące, przeklinające. Wiedziałam, że to nie będę ja 😛 Nie lubię robić w kolo siebie tyle szumu. Nawet położna zachęcała mnie, żebym “sobie ulżyła” krzycząc czy przeklinając. Dla mnie to zwykła strata energii, której tego dnia potrzebujemy w potrójnej dawce ;-). Poza tym na co dzień nie przeklinam, wiec czułabym się śmiesznie nagle rzucając mięsem 😀 No i po co krzyczeć i wyzywać męża? Za to, że trzyma za rękę i pomaga jak może? Wyzywać położną, która robi co może, by łatwiej mi się rodziło? Nie widzę w tym sensu 😀 Ja raczej starałam się jeszcze żartować (w miarę możliwości) i plotkować z położnymi, żeby rozładować napięcie. W głowie miałam cały czas piosenki Boba Marleya i jakoś zleciało te 5h porodu :).

    A co do straszenia porodem to nie wiem dlaczego, ale niektóre kobiety chyba mają potrzebę podkreślenia jak to cierpiały, jak bolało “nie do przeżycia” (dziwne, bo jednak żyją :P). Sądzę, że wiele z tych opowieści jest grubo podkoloryzowana po to, by stworzyć obraz siebie jako heroski, bohaterki w oczach tej przyszłej rodzącej, która jeszcze “nic nie wie”.
    Kiedy moja koleżanka rodziła po 2 miesiącach po mnie, a potem po kolejnym miesiącu rodziła inna znajoma, rozmawiałam co i jak. Starałam się dodać im otuchy, a nie straszyć. Stres jest im niepotrzebny, lepiej zagrzać do walki i dodać im wiary w możliwości ich organizmu. Tyle kobiet od wieków rodziło i dlaczego akurat one miałyby nie dać rady? Jeśli jeszcze kiedyś któraś znajoma zapyta mnie o przebieg porodu, to zawsze odpowiem rzeczowo, zgodnie z prawdą, ale bez budowania dramaturgii. I zawsze na koniec powiem, że nie było aż tak źle! 😉

    Pozdrawiam wszystkie nie dramatyzujące Matki Polki :d oraz przyszłe rodzące 😉 Nie czytajcie zbyt wielu wypowiedzi w Internecie, a jak już musicie, to tylko te pozytywne 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *